< Powrót
22
listopada 2019
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
arch. Rafała Moszczyńskiego/Facebook
rejs

Wokółziemski rejs Rafała Moszczyńskiego do powtórki?

O tym, że Rafał Moszczyński postanowił definitywnie zakończyć rejs dookoła świata poinformował w czwartkowy wieczór 21 listopada Aleksander Nebelski. Niedługo później informację potwierdził skipper „Wojownika VIII”.

„Dziś, dopiero co, w rozmowie telefonicznej z Asią Pajkowską, Rafał Moszczyński poinformował, że jednak decyduje się zakończyć swój, rozpoczęty 11 listopada w Gdyni, rejs dookoła świata, samotny i bez zachodzenia do portów, trasą Kpt. Henryka Jaskuły” – napisał w mediach społecznościowych Aleksander Nebelski.

Z kolei Rafał Moszczyński napisał krótko: „Tak myślałem, że trudniej będzie wrócić niż wypłynąć. Trochę muszę odreagować te miesiące gonitwy, poukładać wszystko w głowie i wyznaczyć nowe cele. Dzięki za ciepłe słowa, wsparcie i życzliwość”.

Z tego co wiemy dziś, „Wojownik VIII” zostanie w szkockim Stornoway do wiosny 2020 r. Potem wróci na Bałtyk, gdzie będzie testowany. Czy to oznacza, że Rafał Moszczyński podejmie drugą próbą opłynięcia świata solo non stop? Najprawdopodobniej tak, choć o tym przekonamy się dopiero za rok.

Udało nam sie skontaktować z Rafałem, który przekazał nam informację, że podzespoły, które mogły ulec awarii zabierze ze sobą i prześle je do Francji, gdzie zostaną poddane diagnostyce.

– Wracam do Polski w przyszłym tygodniu – informuje żeglarz. – Na razie ustalam plan dalszego działania z zespołem brzegowym. Więcej informacji przekażę, jak już będziemy mieli ustalone co i jak.

– Rafał mówił o drugim podejścia do rejsu – relacjonuje Joanna Pajkowska, z którą żeglarz kontaktował się w czwartek 21 listopada. – Na ten moment musi zabezpieczyć łódkę i zorganizować sobie powrót do Polski. Jeszcze nie kupił biletu lotniczego, więc nie wiemy dokładnie kiedy wróci. Mówił, że jest mu strasznie przykro, bo przecież nie tak miało być, ale cóż – tak też bywa. Trzymamy kciuki za udane drugie podejście.

Joanna Pajkowska odniosła się też do informacji o przyczynach problemów polskiego samotnika.

– Na pewno jego największym problemem jest autopilot – komentuje żeglarka. – Nie udało się przywrócić do życia tego urządzenia. Rafał jest zwykłym żeglarzem, jak każdy z nas, a autopiloty są dziś skomplikowanymi systemami komputerowymi. To urządzenie będzie musiał obejrzeć fachowiec od producenta, czyli firmy NKE. Ja byłam w podobnej sytuacji płynąc w regatach TWOSTAR z Uwe Rottgeringiem przez Atlantyk. „Odfrunęły” nam wskaźniki wiatrowe i autopilot przestał działać, bo brakowało mu kompletu danych. Na szczęście mieliśmy drugi system, na który się przełączyliśmy. Z tego co wiem, Rafał nie miał drugiego urządzenia, bo w Szczecinie utknęły jakieś części, które nie dojechały na czas. A jeśli chodzi o uwagi Rafała dotyczące grota, to były jego spostrzeżenia z rejsu. Miał wrażenie, że żagla jest za dużo, nawet na trzecim refie. To żagiel bardziej regatowy niż dedykowany rejsom tego typu, ale z drugiej strony całe ożaglowanie na „Wojowniku VIII” jest nowe i na pewno nie utrudnia żeglowania. W razie potrzeby można grot zrzucić całkowicie. To nie jest czynnik, który mógłby w jakikolwiek sposób uniemożliwić żeglowanie dookoła świata.

Joanna Pajkowska rozmawiała też z Rafałem Moszczyńskim o ponownym starcie do wokółziemskiej przeprawy. Niestety, żeglarz musi poczekać zanim ponownie wyruszy w taki rejs.

– Rafał chciał przeprowadzić naprawę i ruszyć jak najszybciej. Jednak, z tego co mówił Krzysztof, przyjaciel Rafała pełniący w czasie tej wyprawy rolę „routera meteorologicznego”, okienko pogodowe w rejonie, w którym jest teraz Rafał zamknie się za dzień lub dwa. Ponowne wyjście w morze nie jest więc możliwe. Dlatego najlepiej będzie sprowadzić łódkę do Polski, a potem przez kolejnych kilka miesięcy trzeba ją testować. Przyznam, że moim zdaniem tego testowania było trochę za mało. To dobry jacht, szybki, a Rafał jest dobrym żeglarzem, ale miał za mało czasu na to, by poznać łódkę z każdej strony.

„Wojownik VII” przeczeka zimę na wodzie w Stornoway. Tamtejsza przystań leży w osłoniętej zatoce, którą otaczają góry. W tym rejonie woda nie zamarza przez cały rok i łodzie nie są wyciągane na brzeg.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ