Znani i nieznani

Znani i nieznani: Adam Liszkiewicz

Przygodę z żeglarstwem zaczynał w gdańskich Górkach Zachodnich, trenując w barwach Akademickiego Klubu Morskiego. Potem związał się z Yacht Klubem Polski Gdynia, a dziś kieruje stworzonym przez siebie …

liszkiewicz a 2
Galeria zdjęć (1) - zobacz wszystkie

Przygodę z żeglarstwem zaczynał w gdańskich Górkach Zachodnich, trenując w barwach Akademickiego Klubu Morskiego. Potem związał się z Yacht Klubem Polski Gdynia, a dziś kieruje stworzonym przez siebie klubem Junga OKŻ Olsztyn. O swojej żeglarskiej i trenerskiej karierze opowiada nam Adam Liszkiewicz.

– Pańska kariera żeglarska jest bardzo bogata, kiedy się zaczęła?

– W 1974 roku zacząłem pływać w Górkach Zachodnich jako załogant na Cadecie. Dwa lata później byłem już na sterze. Minęły kolejne dwa lata i – dokładnie pamiętam, to było 28 marca 1978 roku – posadzili mnie, 16-latka, na Latającym Holendrze, wówczas klasie olimpijskiej, która miała silną sekcję w naszym klubie.

– Jak pan odnalazł się w nowej roli, na nowej łódce?

– To były ciężkie chwile, bo mimo wszystko byłem za młody. Miałem wsparcie bardzo dobrego, doświadczonego i starszego ode mnie załoganta Tomasza Skibskiego, ale przesiadka z Cadeta na Holendra była jak skok w kosmos. Przez rok pływałem w tej klasie. Z jednej strony bardzo się w tym czasie rozwinąłem żeglarsko. To klasa techniczna. Sprzęt był wymagający, uczyłem się między innymi trymowania, ustawiania. Z drugiej strony zwyczajnie nie dawałem rady. Regaty odbywały się zazwyczaj na morzu, we Władysławowie. Lekko nie było, ale skończyłem sezon i przeszedłem na klasę 420. Zacząłem bardzo dobrze pływać. Wszystkie regaty kończyliśmy w pierwszej piątce.

– Później zmienił pan także barwy klubowe.

– W 1980 roku zostałem namówiony na przejście do Jachtklubu Stoczni Gdańskiej. W jego barwach zdobyłem brązowy medal mistrzostw Polski. Na 420 popływałem jeszcze jeden sezon i przesiadłem się na klasę olimpijską 470. Zdobyłem na niej medal mistrzostw Polski. W roku 1983 rozpocząłem studia na kierunku trenerskim w gdańskiej AWFiS. Wtedy rozpoczęła się przygoda z kolejną olimpijską klasą – katamaranem Tornado. Zdobyłem mistrzostwo Polski i trzykrotnie byłem wicemistrzem kraju.

– Co było dalej?

– W 1991 roku, bodaj jako pierwszy w kraju, startowałem w match racingu. Na jeziorze Garda ścigałem się w mistrzostwach świata na jachcie J24. Byłem piaty. W tym samym roku z Jarkiem Kaczorowskim zajęliśmy trzecie miejsce w mistrzostwach świata klasy Micro. Płynąłem jako taktyk. Wtedy też rozpoczęła się jeszcze jedna moja przygoda żeglarska. Byłem najpierw trymerem grota, a następnie sternikiem na jachcie Romana Paszke „Gemini”.

– I rozpoczął pan karierę trenerską…

– …w YKP Gdynia. Szkoliłem zawodników w klasie Cadet. Wzięliśmy udział w mistrzostwach świata w Argentynie. W roku 1995 zostałem trenerem kadry olimpijskiej i przygotowywałem Marka Chociana i Zdzisława Staniula do igrzysk w Atlancie. Niestety, zabrakło dla mnie miejsca w ekipie, która poleciała na igrzyska, więc przez kilka miesięcy pływałem z Leszkiem Ziółkowskim w Stanach Zjednoczonych jako sternik. Po igrzyskach, ówczesny prezes Polskiego Związku Żeglarskiego Tomasz Holc, powierzył mi misję stworzenia i poprowadzenia teamu klasy 49er w Polsce. Przygotowywałem Marka Chociana i Zdzisława Staniula oraz Pawła Kacprowskiego i Pawła Kuźmickiego do udziału w igrzyskach w Sydney. To był bardzo intensywny okres i świetny sezon regatowy. W Wielkiej Brytanii kupiliśmy dwie łódki i rozpoczęliśmy treningi na Majorce. Byliśmy początkujący, więc łatwo nie było. Wywracaliśmy się często i uczyliśmy się, jak pływać na tej klasie, podglądając Australijczyków. Po roku Kuźmicki i Kacprowski zdobyli srebrny medal mistrzostw Europy. W Sydney zajęli dwunastą lokatę.

– W swoim portfolio ma pan także organizację Gdynia Sailing Days.

– Prezydent Gdyni powierzył mi organizację tej imprezy w roku 1998. Od podstaw. Byłem dyrektorem regat i miałem stworzyć imprezę podobną do Kieler Woche. To było trudne zadanie. Nie mieliśmy nic. Ułożyłem ofertę sponsorską, opracowałem logistykę. Znalazł się sponsor, udało się zorganizować puchar świata z pulą nagród w wysokości 650 tys. marek. W jednym czasie odbywały się regaty na trzech akwenach. Wzięło w nich udział 350 zawodników, a pokazy sztucznych ogni i koncert finałowy oglądało na Skwerze Kościuszki 50 tysięcy osób. To były niesamowite chwile. Po dwóch edycjach GSD wziąłem udział w projekcie Karola Jabłońskiego „Polski Jacht w Pucharze Ameryki”. Byłem sternikiem, odpowiadałem też za budowanie bazy projektu w Basenie Prezydenckim w Gdyni. Niestety, z powodów finansowych ten projekt został przerwany, a ja w 2002 roku z powodów osobistych przeniosłem się do Olsztyna. Miałem po przeprowadzce lekką przerwę w żeglarstwie, ale poznałem w tym czasie Zbigniewa Gutkowskiego. Powołaliśmy do życia fundację Ocean Race. Byłem prezesem i project menagerem startu Gutkowskiego w Vendee Globe. Znaleźliśmy sponsora – firmę Energa. Niestety, mieliśmy bardzo mało czasu na przygotowania. Awaria samosteru i Zbigniew wyścigu nie ukończył.

– Potem był kolejny projekt i kolejne wyzwanie, tym razem mniej żeglarskie.

– Tak. To była duża kampania dotycząca poprawy bezpieczeństwa nad wodą. Nazywała się „Bezpieczne Mazury”, a jej idea zrodziła się po pamiętnym, tragicznym białym szkwale na Mazurach. Z akcji regionalnej, po kilku latach inicjatywa objęła całe Wybrzeże i Mazury. Niestety w roku 2011, po zmianie we władzach głównego sponsora – spółki Polskie Górnictwo i Gazownictwo Naftowe – nowa pani prezes stwierdziła, że kampania nie wpisuje się w jej projekty kampanii społecznych.

– Jak pan zareagował?

– Zająłem się budową żeglarstwa w Olsztynie. Moja córka zaczęła żeglować, więc założyłem klub – OKŻ Junga. Opracowałem też, przy współudziale prezydenta miasta, koncepcję zbudowania przystani sportowej na Słonecznej Polanie. Z Karolem Jabłońskim doradzaliśmy przy tym projekcie. Władze miasta kupiły sprzęt, ponad sto łodzi i tak powstało Centrum Żeglarstwa Wodnego i Lodowego „Słoneczna Polana”. Uważam, że to jeden z lepszych ośrodków na świecie. Zostałem pełnomocnikiem prezydenta Olsztyna do spraw żeglarstwa i zaczęliśmy budować tę dyscyplinę w mieście. Do korzystania z przystani zostały wytypowane dwa kluby: Nauticus i Junga. Zaczynaliśmy od podstaw, a dziś gdyby zsumować punkty uzyskane przez oba kluby z ubiegłego roku, to okazałoby się, że wyprzedziliśmy świetny klub żeglarski, z wieloletnimi tradycjami i osiągnięciami – Dwójkę Warszawa.

– Żeglarskie szkolenie najmłodszych to nie tylko trener, ale i odpowiednia łódka do nauki. Pan stawia na klasę O’pen Skiff?

– W ubiegłym roku przypatrywałem się tej klasie. Piękna, dynamiczna, a jej popularność rośnie. Na światowych akwenach pływa 800 łódek. Jest doskonała dla dzieci w wieku 11-12 lat, przygotowuje do wszystkich ciągów szkoleniowych. Wsadziłem na nią moją córkę i wygrała mistrzostwa Europy. W tym roku utworzyłem grupę O’pen Skiffa. Uważam, że to strategiczna klasa. Optimist jest fajny, ale żeglowanie na tej łódce w wieku 15 lat nie ma sensu. A O’pen Skiff daje zawodnikom warsztat techniczny.  Ta łódka uczy prawidłowej techniki, balansu, pracy ciałem. Tego wszystkiego, czego Optimist ze względu na swoją konstrukcję, duży ster nie zapewnia. Dlatego zawodnicy pływający na O’pen Skiffie są świetnie przygotowani i mogą sprawdzić się w załogach dwuosobowych, jak i na łódkach jednoosobowych.

– Nie uważa pan Optimista za łódkę idealną?

– Pierwszy kontakt dziecka z żeglarstwem na Optimiście jest wielkim błędem. Ono nie ma pojęcia o żeglarstwie, nie wie nawet skąd wiatr wieje i raptem jest posadzone na taką łódkę. To skok milowy. Nagle musi samo prowadzić łódkę. Wszystko może się wydarzyć, wywrotka, uderzenie bomem i tak dalej, i tworzy się trauma. I dziecko, mimo potencjału, zrezygnuje z żeglarstwa. Z badań świetnego hiszpańskiego żeglarza i olimpijczyka Alejandra Abascal Garcii wynika, że z grupy 100 dzieci rozpoczynających treningi na Optimiście, zostawało 50. Połowa przy lekkim niepowodzeniu rezygnowała z dalszych treningów. On wymyślił jacht Raquera przeznaczony do szkoleń dzieci w grupach kilkuosobowych, z instruktorem na pokładzie. Nowicjusze uczyli się pracy sterem, skąd wieje wiatr, wszystko w łagodnej formie, pod kontrolą. Byli wprowadzani w podstawy żeglarstwa i dopiero potem przesiadali się na Optimisty. Z badań Alejandro wynikało, że z tak przygotowanej stuosobowej grupy na dalszych treningach zostawało 90 dzieciaków.

– Wcześniej miał pan pomysł na inną łódkę szkoleniową? 

– Udało mi się namówić Deplphię na produkcję łódek Delphia 16 dla dzieci. To był świetny jacht dla czwórki dzieci i instruktora, na której możliwa była nauka podstawowych umiejętności żeglarskich. W wersji opcjonalnej jacht wyposażony był w trapez i genaker, zatem od razu przygotowywał do żeglowania w klasie dwuosobowej. Niestety, Delphia została sprzedana Francuzom i oni tę łódkę wycofali z produkcji. Teraz powstała nowa klasa, 2020. Uważam, że to genialna łódka, pływałem na niej. Projekt Eugeniusza Gintera z szerokim kokpitem. Uważam, że powinna wejść do systemu szkolenia na każdym poziomie. Od nauki podstawowego abecadła żeglarskiego, po przygotowanie do bardziej zaawansowanego żeglarstwa.

– Lepiej czuje się pan w roli trenera, czy menadżera?

– Łączę obie działalności. Menadżerowanie to świetna sprawa, jednak praca trenerska w dobrym wykonaniu jest kwestią podstawową. A brakuje nam dobrych trenerów, z warsztatem i doświadczeniem zawodniczym, brakuje specjalistów od dydaktyki i psychologii. Mamy ogromną lukę w ich systemie szkolenia i w tej sprawie jest wiele do nadrobienia. Postanowiłem sam szkolić i pozyskałem do naszego klubu Adama Jankowskiego z Gdańska. Wspólnie opracowujemy system zunifikowanego nauczania. Tego nie ma w Polsce. Wszystko opiera się na pracy „autorskiej”. Będąc trenerem kadry narodowej juniorów przyglądałem się , jak wygląda to na Zachodzie. Opracowałem program pozwalający określić liczbę godzin potrzebnych na wyszkolenie dziecka do kolejnych poziomów umiejętności żeglarskich. Określiłem trzy takie poziomy – 20, 40 i 60 godzin. Łącznie 120 godzin, w ciągu których jesteśmy w stanie przygotować zawodników do startów w początkującej grupie regatowej. Na dziś to w Polsce nie funkcjonuje. Trenerami są byli zawodnicy bez warsztatu dydaktycznego i metodycznego. To duże wyzwanie dla PZŻ i trenerów, żeby stworzyć duży, solidny program zunifikowanego nauczania.

– Jak realizuje pan swoje szkoleniowe ideały w klubie?

– Staram się zapewnić zawodnikom klubu dobrą kadrę. Mamy w swoim gronie świetnego pedagoga, który jest równocześnie instruktorem, który w formie zabawy wprowadza dzieci do żeglarstwa. Stosujemy różne formy oswajania z wodą, nawet kajaki. Uważam, że dzieci po przygotowaniu z zakresu ABC żeglarstwa, powinny trafiać pod opiekę wybitnego trenera. Nie można powierzać szkolenia początkowego byle komu, bo to utrwala złe nawyki techniczne, które na kolejnym etapie trzeba eliminować, a to zabiera cenny czas, który powinien być wykorzystywany na dalszy rozwój.

– Czy poza treningami i pływaniem na łódkach sportowych, znajduje pan czas na rekreacyjne żeglowanie z rodziną?

– Oczywiście! Uważam, że ograniczanie się do jednej klasy nie rozwija. A my rodzinnie pływamy jak najwięcej. Pożyczamy jachty i ruszamy na wodę. Moja 13-letnia córka prowadziła niedawno duży jacht morski. Nowe doświadczenia poszerzają horyzonty, znajomość jachtów i środowiska. To daje ogromny ładunek wiedzy i zapewnia zrównoważony rozwój także żeglarzowi regatowemu.

– Jakie jest pańskie najważniejsze zadanie na najbliższe miesiące?

– Jestem wizjonerem, patrzę i planuję długofalowo. Już dziś myślę o przygotowaniu córki do startu w igrzyskach w 2028 roku na klasie dwuosobowej. Będzie miała wtedy 21 lat. Jeszcze przez rok popływa na O’pen Skiffie, a potem przesiądzie się na inną łódkę. Kilka dni temu po raz pierwszy pływała na 420. Myślę, że dobrze by się odnalazła w klasie 49er FX, jeśli za osiem lat będzie to klasa olimpijska. Już teraz nad tym pracujemy. To plan na najbliższe miesiące i na dalszą przyszłość.

– Które momenty w pańskiej karierze uważa pan za najważniejsze?

– Kluczowym momentem w moim żeglarskim życiorysie było zetknięcie się z żeglarstwem morskim. To rozwinęło mnie bardzo mocno po okresie pływania na klasach olimpijskich. Ważne też było pływanie z Romanem Paszke. Żeglowaliśmy po całym świecie. Spotkałem w tym czasie wielu dobrych żeglarzy, zawodowców. Kolejny istotny moment to czas przygotowań do Pucharu Ameryki z Karolem Jabłońskim, człowiekiem w Polsce niedocenianym. To ewenement na skalę kraju. Poznanie jego warsztatu było bezcenne. Trzecia sprawa, to chęć zarażenia żeglarstwem córki i powołanie klubu żeglarskiego w Olsztynie. Tu była biała plama jeśli chodzi o sportowe szkolenie żeglarskie, dziś jesteśmy w klubowym topie Polski. Uważam, że to najważniejsze momenty zwrotne, które zaważyły na moim życiu.

Adam Liszkiewicz – ur. 1962 r. Absolwent AWF w Gdańsku i Uniwersytetu Gdańskiego. Żeglarstwo uprawia od 10 roku życia, kapitan jachtowy i motorowodny, trener II klasy żeglarstwa, sędzia I klasy żeglarstwa. Dziewięciokrotny mistrz Polski (Toronto, QT, IMS ) 4.,5. i 6. miejsca na mistrzostwach świata 3. miejsce na Mistrzostwach Świata Match Racingu kl. Micro (1991) Drugi sternik projektu POLSKA 1 (jacht z Pucharu Ameryki) Trener kadry olimpijskiej w kl. 470 i 49 er (1995-98) Trener Kadry Narodowej Juniorów Komandor Yacht Klubu Polski w Gdyni Założyciel Olsztyńskiego Klubu Żeglarskiego
← Wróć do portalu

Czytaj również

Więcej artykułów
Tragedia-21.08.2007 na Wielkich Jeziorach MazurskichHistoria21 sierpnia 202606:50Kwadrans, który zmienił Mazury. Dziewiętnaście lat od tragedii na Wielkich JeziorachRedakcja · 4 min czytaniaMorska Służba Poszukiwania i RatownictwaBiznes21 sierpnia 202606:18MORKA czeka na wodowanie w Szwecji. Nowa łódź ratownicza wzmocni SAR na Zalewie Wiślanym i SzczecińskimOskar Wojciechowski · 3 min czytaniaBezpieczeństwo na wodzieTurystyka20 sierpnia 202620:3090 uratowanych osób w siedem miesięcy. Bezpieczeństwo na wodzie zaczyna się na brzeguRedakcja · 5 min czytaniaRegaty Poloneza 2026Sport i regaty20 sierpnia 202616:30Odzioba znów nie do pokonania. Black Caravela z tytułem mistrza Polski samotników i statuetką Line HonoursOskar Wojciechowski · 2 min czytaniaMistrzostwa Świata Juniorów klasy ILCA 6Sport i regaty20 sierpnia 202614:39Hanna Rogowska piąta na mistrzostwach świata juniorów ILCA 6. Dwa drugie miejsca na finiszu w AarhusRedakcja · 3 min czytaniaMistrzostwa Świata Formuła KiteRegaty20 sierpnia 202612:32Komplet zwycięstw na otwarcie. Catalina Turienzo i Gian Stragiotti rządzą w młodzieżowych mistrzostwach świata Formula KiteRedakcja · 2 min czytaniaMłodzieżowa Liga Żeglarska Gdynia 2026Regaty20 sierpnia 202609:57Wiatr zgasł przed finałem. HRM Racing wygrywa trzecią rundę Młodzieżowej Ligi Żeglarskiej w GdyniOskar Wojciechowski · 4 min czytaniaOOM w 2025 roku w Pucku / PZŻSport i regaty19 sierpnia 202617:25Dziewięć dni żeglarskich emocji w Dziwnowie. Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży wraca nad cieśninę DziwnaRedakcja · 3 min czytaniaKoncert szantowy nad Motławą podczas festiwalu Szanty pod ŻurawiemNasz patronatRejsy19 sierpnia 202613:56Kiedy port zaczyna śpiewać. Szanty pod Żurawiem i trzydzieści lat Baltic Sail GdańskOskar Wojciechowski · 3 min czytaniaMistrzostwa Polski w klasie CadetSport i regaty19 sierpnia 202613:24Załoga z Pisza rządzi na Zalewie Wiślanym. Mistrzostwa Polski klasy Cadet w Krynicy Morskiej na półmetkuRedakcja · 2 min czytaniaJachty klasy RS21 ścigające się na Zatoce Gdańskiej przy gdyńskim brzeguSport i regaty19 sierpnia 202611:47Dwie załogi z identycznym dorobkiem. Ekstraklasa Polskiej Ligi Żeglarskiej wraca do Gdyni na 3. rundęRedakcja · 1 min czytaniaXXV Międzynarodowe Mistrzostwa Polski DZ pod hasłem Ratujmy DezetyRegaty18 sierpnia 202616:33Doba pod żaglami na jubileusz. Komodor, Pierwsza Szklanka i Rekin najlepsi w XXV Mistrzostwach DezetRedakcja · 4 min czytaniaMartin Wrigley i Bettine Harris z medalami mistrzostw świata klasy 470, Enoshima 2026Regaty18 sierpnia 202613:28Wrigley i Harris mistrzami świata klasy 470 w Enoshimie. Polska załoga bez serii medalowejRedakcja · 2 min czytaniaJacht Pace na mecie regatRegaty18 sierpnia 202613:101805 mil dookoła Wysp Brytyjskich. Pace pierwszy na mecie jubileuszowych regat RORCRedakcja · 2 min czytaniaJachty klasy Hansa 303 z rozstawionymi żaglami na Jeziorze DąbieRegaty18 sierpnia 202612:11RegatON wraca na Jezioro Dąbie. Żeglarze z niepełnosprawnościami rywalizują 22 i 23 sierpniaRedakcja · 1 min czytaniaSTS PogoriaRejsy17 sierpnia 202622:27Odświeżona Pogoria gotowa na kolejne mile. We wtorek żegna Gdynię i bierze kurs na Esbjerg.Oskar Wojciechowski · 3 min czytaniaAC75 zespołu Tudor Alinghi w trakcie przebudowy przed Pucharem Ameryki 2027, sierpień 2026"Sport i regaty17 sierpnia 202622:10Alinghi rozebrało AC75 do węglowej skorupy. Puchar Ameryki szykuje się na NeapolRedakcja · 2 min czytaniaNiski poziom WisłyRejsy17 sierpnia 202620:23Wisła znów rekordowo niska. Promy stoją, a rejsy skracają trasyRedakcja · 4 min czytaniaFoka na plaży w MielnieTurystyka17 sierpnia 202619:02Mała foka wskoczyła na deskę SUP przy plaży w Mielnie. Urocze nagranie jest też poważną lekcjąRedakcja · 4 min czytaniaPolska Liga ŻeglarskaSport i regaty17 sierpnia 202618:09Siostry z AWFiS bronią punktu przewagi. W Gdyni rusza trzecia runda Młodzieżowej Ligi ŻeglarskiejRedakcja · 3 min czytaniaŻagle 2026 podsumowanieRejsy16 sierpnia 202623:41Pożegnalna parada na Odrze zakończyła Żagle 2026. Trzy dni, 31 jednostek i setne urodziny Baltic BeautyRedakcja · 3 min czytaniaPLŻ - Trójmiejska Liga Żeglarska - finałSport i regaty16 sierpnia 202623:27Alpha nie oddała sezonu. Yacht Club Gdańsk mistrzem Trójmiejskiej Ligi Żeglarskiej, ósemka z awansem do SzczecinaOskar Wojciechowski · 4 min czytaniaDIXI 5 team Erika Stannow'a (DEN) celebrujący zwycięstwo w klasie AB- Klaipeda ORC European Championship 2026Sport i regaty16 sierpnia 202616:50DIXI 5 i Garmin Team Pro4u mistrzami Europy. Kłajpeda zamyka mistrzostwa Europy ORC 2026Oskar Wojciechowski · 2 min czytaniaSobota na ŻaglachRejsy16 sierpnia 202616:44Ponad 200 biegaczy, orkiestry dęte i sto lat Baltic Beauty. Tak wyglądała sobota na Żaglach 2026Oskar Wojciechowski · 3 min czytania