< Powrót
8
marca 2022
Tekst:
Krzysztof Płowecki
Zdjęcie:
archiwum Ziemowita Barańskiego
Kapitan Ziemowit Barański i Jan Kęsik
Kapitan Ziemowit Barański (z prawej) i Jan Kęsik i na pokładzie „Kapitana Borchardta” podczas rejsu w styczniu 2022 roku.

Znani i nieznani: Ziemowit Barański

Kapitan Ziemowit Barański został właśnie laureatem nagrody im. Kapitana Leszka Wiktorowicza 2022. Ma na koncie prawie 250 tys. mil morskich. Był kapitanem „Roztocza”, „Pogorii”, „Fryderyka Chopina” i „Kapitana Borchardta”. Wciąż żegluje!

Ziemowit Barański urodził się 15 listopada 1934 roku w Skarżysku-Kamiennej. To właśnie tam rozpoczął swoją żeglarską przygodę. Zaczynał od rejsów po Jeziorze Rejowskim na ożaglowanym kajaku z miejscowej wypożyczalni. A następnie na łodzi żaglowej, którą sam zaprojektował i zbudował.

– Nie za bardzo udanej konstrukcji – podsumowuje z uśmiechem.

W rodzinie kapitana Barańskiego nie było tradycji żeglarskich. – Ani rodzice, ani dziadkowie nie żeglowali – opowiada. – Dziadkowie byli maszynistami kolejowymi i może stąd moja miłość do podróży?

W latach 1948-1951 należał do szkolnego koła Ligi Morskiej w Liceum im. Śniadeckich w Kielcach. W 1952 roku rozpoczął studia na wydziale chemii UMCS w Lublinie, zdobył także patent żeglarza.

– Żeglowałem na Wiśle w Puławach i na jeziorze Firlej – mówi kpt. Barański. – Pierwszy rejs morski odbyłem na jachcie „Młoda Gwardia” w 1956 roku, tak nazywał się wtedy „Generał Zaruski”.

Kapitan Ziemowit Barański

Ziemowit Barański podczas swojego pierwszego rejsu na „Młodej Gwardii”.

W kolejnych latach zdobył uprawnienia sternika jachtowego (1953), później jachtowego sternika morskiego (1957). W 1961 roku został jachtowym kapitanem żeglugi wielkiej, a w 1964 roku zdobył patent sternika lodowego. Został instruktorem żeglarstwa I klasy w 1962 roku (zweryfikowany później jako instruktor żeglarstwa), a rok później instruktorem żeglarstwa lodowego.

Pracował w kilku zawodach. Po ukończeniu studiów, przez cztery lata, był asystentem na Wydziale Chemii UMCS Lublin. Następnie w latach 1962-1987 nauczycielem w Technikum Mechaniczno-Energetycznym w Lublinie, a od 1975 do 1987 roku pełnił funkcję wicedyrektora tej szkoły.

Pierwszy rejs kapitański odbył w 1961 roku na jachcie „Sawa”, płynąc ze Szczecina do Kołobrzegu. W 1969 roku zaczęła się przygoda z „Roztoczem”. Jacht zwodowano 29 czerwca, a w sierpniu odbył się pierwszy rejs, oczywiście z Barańskim jako kapitanem. Trasa biegła ze Szczecina przez Darłowo i Kołobrzeg do Świnoujścia.

W tamtym czasie kapitan pełnił funkcję prezesa Lubelskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego, armatora jachtu. Sam był zresztą inicjatorem budowy jednostki. „Roztocze” od początku służyło do szkolenia na wyższe stopnie żeglarskie i do zdobywania praktyki morskiej.

Kapitan Ziemowit Barański Sawa

„Sawa” w Gdyni – przed pierwszym rejsem kapitańskim Ziemowita Barańskiego.

Bywa, że zabiera w rejsy żonę, syna, wnuki. Towarzyszyli mu głównie na „Roztoczu”. Razem z żoną startował też w regatach, m.in. w Kieler Woche czy w Tygodniu Zatoki Gdańskiej. Plasowali się w czołówce, ale do podium trochę im brakowało.

– „Roztocze” miało wysoki współczynnik korekty czasu, przez co ciężko było uzyskać wysoką pozycję w zawodach – tłumaczy kapitan.

O tym jachcie napisał w 2019 roku książkę „S/Y Roztocze. 50 lat na morzach i oceanach”. Pracował nad nią półtora roku. W publikacji opowiada o jego budowie, rejsach, kapitanach i załodze. Do „Roztocza” kapitan ma wciąż spory sentyment…

W 1987 zakończył pracę w szkole i zajął się żeglarstwem zawodowo.

– Jednym z moich najdłuższych rejsów była Międzynarodowa Szkoła Pod Żaglami na „Pogorii” w latach 1988-1989 – wspomina Ziemowit Barański. – Na pokładzie była młodzież z trzech krajów – ZSRR, USA i Polski. Sukcesem było to, że zrobiliśmy rejs dokoła Ameryki Południowej, wtedy też pierwszy raz opłynąłem przylądek Horn.

Kapitan Ziemowit Barański trasa Horn

Trasa Międzynarodowej Szkoły Pod Żaglami dookoła przylądka Horn w latach 1988-1989.

Podczas tej wyprawy pełnił funkcję starszego oficera. Pokonał wtedy na „Pogorii”  23 153 mil morskich.

– Postrzegam żeglarstwo jako pewną szkołę, zarówno w zakresie wiedzy, jak i walki z żywiołem, dającą satysfakcję i wyrabiającą pozytywne cechy przydające się w życiu – mówi kapitan Barański. – Dzisiaj niestety, kiedy  coraz łatwiej zdobyć uprawnienia żeglarskie, zmierza ono w kierunku „hoteli na wodzie”, jachty mają być przede wszystkim wygodne.

W roku 1992 roku został kapitanem słynnego polskiego żaglowca „Fryderyk Chopin”. – Nadzorowałem jego budowę, a później od roku 1992 do 2011, z kilkoma przerwami, byłem jego kapitanem – wspomina. – W 1997 roku „Fryderyk Chopin” był zatrzymany w Szczecinie ze względu na problemy finansowe armatora. Ja potrzebowałem pracy, więc zaciągnąłem się jako I oficer na duży żaglowiec niemiecki „Mary Anne”. Później pływałem na innych statkach, m.in. od roku 2013 na „Kapitanie Borchardzie”.

– Jak się długo pływa, to wszystko się musi zdarzyć – mówi kpt. Barański pytany co było najtrudniejsze w jego żeglowaniu. – Gdy byłem kapitanem na „Chopinie”, w 2010 roku, przez złą pogodę złamały się dwa maszty. To była poważna awaria, wyszliśmy z tego względnie obronną ręką, na szczęście nic się nikomu nie stało.

Kapitan Ziemowit Barański

Ziemowit Barański podczas rejsu w 1961 roku

Ziemowit Barański był wielokrotnie nagradzany. Ma odznakę Zasłużony Działacz Żeglarstwa. Jest członkiem honorowym Polskiego Związku Żeglarskiego. Przyznano mu także Złotą Odznakę Honorową PTTK oraz odznakę Zasłużony Pracownik Morza. Był dwukrotnie wyróżniony w nagrodach honorowych Rejs Roku. W 1974 roku za rejs na jachcie „Roztocze” oraz w 1998 roku za Chrześcijańską Szkołę pod Żaglami wokół Ameryki Południowej na „Fryderyku Chopinie”. Było to jego drugie okrążenie przylądka Horn.

W tym roku został laureatem  nagrody im. Kapitana Leszka Wiktorowicza. Uhonorowany za organizację rejsów szkoleniowych dla młodzieży, podczas których uczy nawigacji przy użyciu tradycyjnych instrumentów i metod.

– Zaskoczyli mnie – śmieje się Barański – Nie spodziewałem się takiej nagrody, w końcu to bardzo wielkie wyróżnienie, ale skoro zdecydowano, że na to zasłużyłem, cieszę się.

Za największe osiągnięcia uważa udział w budowie jachtów „Roztocze” i „Fryderyk Chopin” oraz rejsy „Szkoły pod żaglami” na „Pogorii” i „Fryderyku Chopinie”. Wciąż żegluje. Ostatnio na pokładzie „Kapitana Borchardta” jako zastępca kapitana.

Na morzu w 127 rejsach spędził łącznie 5 lat 274 dni  i 18 godzin.

– To aż 50 389 godzin czystej żeglugi! – podkreśla.

Ziemowit Barański ur. 15 listopada 1934 roku w Skarżysku-Kamiennej, jachtowy kapitan żeglugi wielkiej, organizator żeglarstwa, wychowawca, nauczyciel, pisarz-marynista. Należał do pięciu klubów żeglarskich: Szkolnego Koła Ligi Morskiej w Kielcach 1947-1951, Klubu Wodnego Ligi Morskiej w Lublinie 1952-1953, Lubelskiego Klubu Sportów Wodnych LPŻ 1953 – 1961, Żeglarskiego Klubu Turysty PTTK 1961. Nieformalnie jest związany z SŻ AZS „Antares” przy Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. W Lubelskim Okręgowym Związku Żeglarskim był wiceprezesem w latach 1962-1967, a prezesem w latach 1967 – 1988. Z zarządem  LOZŻ współpracuje do dzisiaj, działa w komisjach Szkolenia i Morskiej. Mieszka w Lublinie.

 

Co myślisz o tym artykule?
+1
2
+1
0
+1
0
+1
4
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ