< Powrót
27
listopada 2015
Tekst:
Dobrochna Nowak
Zdjęcie:
Maxus Solo Around

Maxus Solo Around – Najtrudniejszy fragment rejsu

27 listopada Szymon wypłynął z Reunion w najtrudniejszy odcinek rejsu. Pierwotnie planował zatrzymać się w porcie tylko na 3-4 dni, jednak warunki pogodowe zmusiły go do pozostania w porcie.

– Niestety przez ostatnie pięć dni wiatru było jak na lekarstwo – mówił. – Gdybym wypłynął wcześniej, spędziłbym kilka bezsennych dni walcząc z prądem, który nosiłby nas jak mu się podoba u skalistych wybrzeży wyspy. Dosłownie nic nie wiało, więc samo wyjście z mariny było niemożliwe ze względu na duży przybój.

Czas w porcie Szymon spędził (jak zwykle) na pracach jachtowych – m.in. rozkręcił i wyczyścił kabestany, zrobił przegląd elektryki i uruchomił drugą linię zasilania, ponieważ główny akumulator marudzi. Poza tym zwiedził okolicę i szukał przydatnych punktów dla żeglarzy.

– Reunion to francuska wyspa, więc klimatem podobna do karaibskich departamentów zamorskich tego kraju – opowiadał. – Za to jest bardziej kolorowo. Nie jest to centrum żeglarskie, raczej wakacyjny kurort, do którego ludzie przyjeżdżają poleżeć na plaży. Znalazłem jeden sklep, w którym można znaleźć jakiś osprzęt, ale głównie do motorówek. Miałem tu nie lada problemy językowe, bo ciężko spotkać osobę znającą choć podstawy angielskiego. Nawet w informacji turystycznej musiałem uruchomić moje minimalne znajomości francuskiego, żeby się czegokolwiek dowiedzieć.

Trasa „Atlantic Puffina” prowadzi teraz w stronę Południowej Afryki. Do przebycia do Przylądka Dobrej Nadziei jest około 2200-2300 mil.

– W zasadzie mogę spotkać każde warunki pogodowe, od ciszy przez sprzyjające wiatry od rufy, po sztormy z przeciwnego kierunku – przypuszcza Szymon. – Przy Przylądku Burz będzie ciężko, planuję ominąć go szerszym łukiem, omijając też niesprzyjające prądy. Spiętrzają się tam fale, a do tego jest duże zagęszczenie statków. Chcę zostawić szelf i w razie konieczności mieć miejsce do sztormowania, ale muszę też pilnować, żeby nie trafić w Ryczące Czterdziestki. Dopiero po minięciu Przylądka powinienem złapać w miarę równe i przewidywalne warunki. Nie chcę płynąć w stronę Ameryki Południowej, tylko obrać kurs od razu na Wyspy Zielonego Przylądka. Teraz najważniejsze, żeby nie dać się rutynie!

To ostatnie miesiące rejsu, jednak Szymon w pełni zdaje sobie sprawę, że właśnie teraz musi w pełni skumulować uwagę. Zna już jacht bardzo dobrze, wie jak zachowuje się w różnych warunkach. Dopiero po pokonaniu Przylądka (za około miesiąc) będzie można oceniać, kiedy „Maxus” dotrze do mety rejsu.

Rejs Maxus Solo Around odbywa się dzięki wsparciu partnera głównego – Stoczni Northman oraz polskich i zagranicznych firm: Eljacht.pl, Żaglowni T&J Sails, Sunwear, SunSol, System-MAST, Seatec, Barton Marine, Aura Szczecin, Kevisport, BTA Kompa, Henri Lloyd Polska, Profi, Dzik Podłogi, Maristo.pl. Patronami medialnymi rejsu są: Magazyn Wiatr, Jachting, SailPortal.pl, Sailbook.pl, Portral Travelbit, Pomorski Związek Żeglarski.

5 Maxus Solo34-letni Szymon Kuczyński wyruszył w samotny rejs wokół ziemi pod żaglami, pod nazwą „Maxus Solo Around”, 24 listopada 2014 r. z portu w Las Palmas, na małym jachcie Maxus 22. „Atlantic Puffin” ma 6,36 m długości, 2,48m szerokości, 23m² powierzchni żagli.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ