< Powrót
12
marca 2019
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
arch. Piotra Grzebieniaka
program
Piotr Grzebieniak.

Pomorscy Animatorzy Edukacji Morskiej: Piotr Grzebieniak

Jest żeglarzem i nauczycielem w słupskim Zespole Szkół Mechanicznych i Logistycznych. Od lat zaraża swoich uczniów pasją do morza i żeglowania. O jego pracy i korzyściach płynących ze wspólnego działania w obszarze edukacji morskiej rozmawiamy z Piotrem Grzebeniakiem.

– Jak to się stało, że zajął się pan edukacją morską w swojej szkole?

– To efekt mojej pasji. Pracuję w Słupsku, ale pochodzę z Węgorzewa na Mazurach. To tam nauczyłem się żeglarstwa. W mojej szkole pracuję od dwunastu lat, ale od czterech lat zajmuję się edukacją żeglarską, organizowaniem kursów i egzaminów na patenty żeglarza jachtowego i sternika motorowodnego. Jestem instruktorem żeglarstwa, ale przede wszystkim nauczycielem wychowania fizycznego i edukacji dla bezpieczeństwa.

– Ma pan kogoś do pomocy?

– Zajmuję się tym z kolegą, emerytowanym oficerem z Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej, Krzysztofem Kurzajem. W naszej szkole kształcimy między innymi  techników-mechaników morskich. Absolwenci tego kierunku zyskują uprawnienia do pracy na jednostkach pływających, na przykład promach. Są więc z natury rzeczy związani z wodą i morzem. Ich zawodowym przygotowaniem zajmuje się Krzysztof, jeżdżąc z nimi na przykład do Ustki na zajęcia na symulatorach i szkolenia nawigacyjne. Ja z kolei staram się zarazić uczniów pasją do morza, do żeglarstwa. Początkowo nasze działania były dość skromne, ale z czasem oferta naszej szkoły stawała się dla młodzieży ze Słupska i okolicznych miejscowości coraz bardziej interesująca. Można nawet mówić o czymś w rodzaju boomu na zawodową edukację związana z morzem. Stąd, kiedy ruszył Pomorski Program Edukacji Morskiej, zostaliśmy zauważeni i zaproszeni do udziału w tym projekcie.

– Czy młodzież garnie się do zajęć żeglarskich?

– Z tym jest oczywiście różnie i zależy to od indywidualnych zainteresowań i oczekiwań uczniów. Ja uważam, i staram się to realizować, że najważniejsze jest zarazić młodych ludzi pasją do morza, do żeglowania. Nie chodzi mi absolutnie o wychowywanie żeglarskich mistrzów olimpijskich, o ściganie się w regatach. Najważniejsze jest pokazanie morza i wszystkich pozytywnych aspektów żeglarstwa traktowanego jako hobby, a nie jako wyczyn. Poziom zapału do zajęć żeglarskich jest czymś indywidualnym, ale dużo zależy od atrakcyjności oferty, jaką możemy młodym ludziom przedstawić. Najchętniej młodzież uczestniczy w zajęciach praktycznych, czyli na wodzie. Ale robimy też pikniki „na sucho” i nasi uczniowie również w nich uczestniczą. Polega to między innymi na tym, że nasi podopieczni odwiedzają słupskie szkoły, dzielą się swoją wiedzą i dotychczasowym doświadczeniem, uczą węzłów marynarskich, opowiadają o swoich rejsach.

– A czym najłatwiej młodych ludzi przyciągnąć na zajęcia?

– Z mojego doświadczenia wiem, że jeden wypad na wodę zdziała więcej, niż kilka spotkań w szkołach. Żeby to było możliwe, niemałe znaczenie mają finanse. Nie wystarczy zatrudnienie nawet pięciu instruktorów, skoro nie będzie środków na pływanie na wodzie. Ważna jest jeszcze przychylność i finansowe zaangażowanie ze strony lokalnych władz. Koszty nie są w skali gminy czy miejscowości duże, a radość dzieci zrekompensuje nakłady. Każdy wyjazd z dzieciakami do Ustki to konieczność zapewnienia odpowiedniego zabezpieczenia na wodzie. Uczniowie, którzy już mają patenty mogą pływać sami, ale tych bez przeszkolenia i dokumentów musimy zabezpieczyć. A ja sam z pomostu tego nie zrobię. Korzystamy w tym przypadku z usług firm zewnętrznych, co pociąga za sobą koszty.

– Czy Pomorski Program Edukacji Morskiej może być skutecznym narzędziem do upowszechniania wiedzy o morzu?

– To świetny program, upowszechniający żeglarstwo i przywiązanie do morza. Pomorski Program Edukacji Morskiej ma też wartość dla nas samych, animatorów – nauczycieli. Nasze spotkania, jak to niedawne w siedzibie Pomorskiego Związku Żeglarskiego, są przydatne, bo dają okazję do wymiany doświadczeń, przepracowania problemów i nauczenia się czegoś nowego. Pozytywne efekty spotkań przenoszą się później na zajęcia z dziećmi.

– Kursy w pańskiej szkole kończą się egzaminami na patenty żeglarza jachtowego i sternika motorowodnego?

– Tak, nasi uczniowie robią patenty i to w różnych lokalizacjach. Przez dwa lata organizowałem kursy wyjazdowe na jeziorze Wicko. W ubiegłym roku dopiąłem swego i byliśmy na Mazurach, w Giżycku. W tym roku chcę, żebyśmy pojechali do Stepnicy. Kursy kończą się egzaminami. Do udziału w kursach zachęcam nie tylko uczniów mojej szkoły, ale młodzież z innych szkół w Słupsku i okolicy oraz nauczycieli.

– Jakich efektów spodziewa się pan po swojej pracy edukacyjnej?

– Mój cel jest taki, żeby dzieciaki załapały żeglarskiego bakcyla. Co z tego wyniknie, czy w przyszłości będą żeglować, czy będą pracować na morzu, zobaczymy. Mam nadzieję, że dla części z nich żeglarstwo stanie się pasją na całe życie.

Celem realizacji Pomorskiego Programu Edukacji Morskiej jest wszechstronny rozwój młodych Pomorzan poprzez wykorzystanie dorobku projektu edukacyjnego pn. „Złap wiatr w pomorskie żagle wiedzy”, morskiej tradycji regionu oraz zasobów gospodarczych i możliwości wynikających z położenia geograficznego województwa pomorskiego. Program jest systemowym rozwiązaniem obejmującym różne elementy edukacji morskiej. Celem edukacyjnym ma być kształtowanie i podnoszenie kompetencji kluczowych, połączenie wiedzy, umiejętności i postaw odpowiednich do sytuacji, co jest potrzebne każdemu do samorealizacji i rozwoju osobistego, integracji społecznej, bycia aktywnym obywatelem. Zdaniem inicjatorów Programu edukacja morska jest doskonałym narzędziem do osiągania tych kompetencji. Program funkcjonuje od czerwca 2018 r. Jego realizację wspiera Pomorski Związek Zeglarski, który od dawna prowadzi działalność edukacyjną wśród dzieci i młodzieży.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ