Rejs Ku Marzeniom, czyli zmiana planów
W poniedziałek, 20 października minie rok od kiedy Mikołaj Nowak i Daniel Krzyżański wypłynęli z Gdańska w okołoziemski „Rejs Ku Marzeniom”. Dziś projekt i marzenie realizuje tylko Mikołaj.
Grono przyjaciół, znajomych i sponsorów żegnało 24-letnich łodzian Mikołaja Nowaka i Daniela Krzyżańskiego, którzy na Motławie w Gdańsku zaczęli w niedzielę, 20 października 2024 roku swój okołoziemski rejs.
Wyruszyli w „Rejs Ku Marzeniom”, bo tak nazwali swoje przedsięwzięcie, na pokładzie blisko 12-metrowego jachtu „Water Lily”.
Plan był taki, żeby popłynąć z Gdańsku w kierunku Wysp Kanaryjskich, potem Wysp Zielonego Przylądka, na Martynikę, Karaiby, potem wejść na Ocean Spokojny, dopłynąć do Australii, a później prosto do RPA, następnie znów Wyspy Zielonego Przylądka, Kanary i powrót do Gdańska. Ten miał nastąpić po ok. 550 dniach od startu.
Życie pisze jednak scenariusze, które każą założone wcześniej plany zmieniać. Tak było również z „Rejsem Ku Marzeniom”. Dziś projekt realizuje już tylko Mikołaj Nowak.
– Daniel „Water Lilly” opuścił na Tahiti – mówi Mikołaj. – Poza kwestią zwyczajnej koleżeńskiej pomocy naszej przyjaciółce z jej łódką, istotną rolę w jego decyzji odegrały też kwestie finansowe oraz, jak się później okazało, złe samopoczucie Daniela, który zmieniając otoczenie chciał dać głowie odpocząć. „Lilly” jest ciasna i po kilku miesiącach zasuwania, po prostu, miał dość życia na tym jachcie. Nie był szczęśliwy i zwyczajnie się męczył. Ja to rozumiem, bo takie życie nie jest dla każdego. Daniel wrócił do Polski.

Mikołaj Nowak na pokładzie „Water Lilly”. Archiwum prywatne
Mikołaj przeżywa ten rejs inaczej. Jak mówi to spełnienie jego marzeń.
– Rejs bardzo wiele już mnie nauczył. – Dołączyła do mnie też moja dziewczyna Julia, która wspiera mnie w tej sytuacji.
Plany zaburzyła również awaria silnika jachtu, która wydarzyła się na Tonga.
– Pęknięta głowica i złamany popychacz wtryskiwacza mocno zachwiały moją pewnością siebie – mówi Mikołaj. – Na części czekaliśmy ponad 5 tygodni. Dzięki pomocy cudownych znajomych i ich mechaników udało nam się odbudować ściankę, ale silnik tymczasowo przerobiliśmy na 3-cylidrowca.
Teraz wraz ze swoja dziewczyną Julią są na Vanuatu.
Dotychczas Mikołaj, najpierw z Danielem, a teraz z Julią, pokonali prawie 20 tysięcy mil. W poniedziałek 20 października 2025 roku minie rok od kiedy „Water Lilly” wypłynęła z Gdańska.
– W obliczu wszystkich tych zwrotów akcji oraz zbliżającym się sezonie huraganów na Pacyfiku zadecydowałem o przezimowaniu w Sydney – mówi. – Dostałem kilka ofert fajnej pracy na miejscu, co pozwoli mi usprawnić kilka rzeczy na łódce i spokojnie, po sezonie huraganów, ruszyć w stronę Azji. Lada dzień obieramy kurs na Noumea w Nowej Kaledonii, a później prosto do Australii, do której chciałbym dotrzeć jeszcze w listopadzie. Projekt rejsu będę sukcesywnie kontynuował będąc zakotwiczonym w Sydney, po całym przejściu Oceanu Spokojnego.


