< Powrót
17
stycznia 2019
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Andreas Kling
Admiral’s Cup
Jacht „Pinta” podczas Admiral's Cup w 1993 roku.

Słynne regaty: Admiral’s Cup

Te regaty były uznawane za nieoficjalne mistrzostwa świata jachtów morskich. Wszystko przez prestiż i formułę – w Admiral’s Cup rywalizowały państwa, a nie tylko teamy.

Admiral’s Cup, czyli Puchar Admirała, narodził się w latach 50. XX wieku. Jego pomysłodawcą był sir Myles Wyatt, komandor Royal Ocean Racing Club w Londynie, który postanowił podźwignąć brytyjskie żeglarstwo morskie ze stagnacji poprzez organizację imprezy, na którą przypłyną najlepsi zagraniczni żeglarze. Miała się ona opierać o już organizowane w sierpniu regaty – Channel Race, Cowes Week i Fastnet Race.

W 1957 roku o pierwszy Admiral’s Cup walczyły tylko dwa państwa – Brytyjczycy i Amerykanie. Każda z nacji była reprezentowana przez trzy jachty, a po niezwykle wyrównanej walce zwyciężyli gospodarze. Kolejne edycje odbywały się co dwa lata i skupiały coraz więcej uczestników. W 1959 roku wystartowały trzy państwa – Wielka Brytania, Francja i Holandia – w 1961 roku pięć, a w 1963 roku sześć.

Sława Pucharu Admirała zainteresowała w latach 70. również władze PRL, które w tym okresie wspierały udział Polaków w zagranicznych imprezach – m.in. atlantyckich regatach samotników OSTAR, wokółziemskich, etapowych regatach Whitbread Round the World Race – i wyczynowych rejsach dookoła świata. W 1977 roku w Admiral’s Cup wystartowały trzy polskie jachty – „Spaniel” pod dowództwem Kazimierza „Kuby” Jaworskiego, „Bumerang” Jerzego Siudy i „Hajduk” Zygfryda „Zygi” Perlickiego. I nie był to udany występ. Jak napisały w październiku 1977 roku „Żagle”:

„Przez niezałatwienie w porę formalności paszportowych, które w dodatku w ostatnim etapie przygotowań przysłoniły wiele innych, w normalnym układzie ważniejszych spraw, polskie jachty przybyły do Cowes spóźnione, już po terminie przeglądu i inspekcji jednostek i tylko wyjątkowej życzliwości organizatorów zawdzięczamy, że w ogóle mogły wystartować. Darowano też Polakom brak wymaganego wyposażenia, dokładnie mówiąc radiotelefonów z określonym zakresem. Gorzej, że brakowało na naszych jachtach wielu innych rzeczy, nie wymaganych regulaminem, lecz potrzebnych w tych regatach. HAJDUK był zupełnie nieopływany i pozbawiony w wyposażeniu istotnych elementów tzw. elektroniki, nie miał nawet koniecznej na tym akwenie echosondy. SPANIELA dosłownie w ostatniej chwili przed opóźnionym przez paszporty wypłynięciem remontowano w stoczni po propagandowych wojażach na targi poznańskie itp. i o przygotowaniu go do regat nie było w ogóle mowy”.

Złe przygotowanie do regat, jachty ustępujące jednostkom konkurentów i nieznajomość trudnego akwenu przyniosły Polsce ostatnie, dziewiętnaste miejsce – mimo zaangażowania naszych żeglarzy. Do kolejnej edycji nasz kraj przygotowany został już lepiej. Przede wszystkim powstały nowe jachty – na „Hadarze” wystartował Zyga Perlicki z załogą, na „Nauticusie” Tadeusz „Papa” Siwiec, a na „Cetusie” Jerzy Siudy. Wprawdzie żeglarze nie mogli przetestować dostarczonego w ostatniej chwili sprzętu, ale dawał on nadzieję na pozytywny wynik w regatach.

I faktycznie rezultaty były lepsze, zajęliśmy siedemnaste miejsce na dziewiętnaście krajów, ale nie one były najważniejsze. Polskim zawodnikom udało się przetrwać dwudziestogodzinny sztorm podczas wyścigu Fastnet Race, który pochłonął 19 ofiar śmiertelnych (15 żeglarzy i 4 ratowników).

W późniejszych edycjach Polska już nie brała udziału. Nie oznacza to jednak, że Polacy nie startowali w Admiral’s Cup. W 1997 roku zwyciężyła reprezentacja USA, w której płynął polski jacht „MK Cafe” (m.in. z Romanem Paszke i Jackiem Wysockim w załodze). Drugie miejsce zajęli z kolei Niemcy, a sternikiem jachtu „Pinta” był Karol Jabłoński.

Sukcesy Polaków zbiegły się z końcem świetności Pucharu Admirała. Jeszcze w 1999 roku, przy mocno zmienionej formule (np. z imprezy wyłączono Fastnet Race) wystartowało dziewięć ekip. Dwa lata później przez brak chętnych impreza została odwołana. W 2003 roku udało się zorganizować ostatnią edycję. Późniejsze próby reaktywacji podejmowane przez Royal Ocean Racing Club nie przyniosły powodzenia i impreza w takiej formule po blisko półwieczu się zakończyła.

Strona poświęcona regatom

Co myślisz o tym artykule?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ